Forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 3.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wprowadzenie do tulpomancji. Co to jest i jak działa?
#21
(19-03-2016, 23:06)Ro Tembrin napisał(a): Czyli ma istnieć dla samego istnienia? W końcu coś się z nią stanie, na przykład wykształci własne preferencje i stanie się przyjacielem w podejściu skrajnie osobowym, bo co innego miałaby robić?

Rozumiem, To chyba wiąże się z odpowiedzią na pytanie pierwsze, ale to już jest kwestia twoich 'ustawień domyślnych' i tego jak postrzegasz seksualność. Spróbuj pomyśleć o innych rolach i porównać - dlaczego cię tak nie bulwersują? Wtedy łatwiej będzie ci ustalić źródło tych stwierdzeń.

Nie bardzo wiem do czego się odwołujesz z ta niemożnością osiągnięcia własnego celu, możesz rozwinąć?

Ad 1
Chociażby, wydaje mi się, ale nie powiem, że mam pewność, że część ludzi tak żyje. Ale przyznam to w końcu prowadzi w końcu do czegoś, na przykład, jak powiedziałeś, zostać przyjacielem.
Ad 2
Wydaje mi się, że po prostu widzę je jako bardziej pozytywne (pewnie dlatego, że w każdej z nich bym się widziała Tounge), coś takiego zwyczajnego.
Ad 3
Móc przytulić kogoś, będąc w materialnej formie, hahah...

(19-03-2016, 23:06)Jekub napisał(a): Jest wyraźnie zaznaczone, że do roli kochanka tworzy się coś mniej zaawansowanego niż tulpa, a t oznacza, że pierwszą myśloformę miałem już dawno ;-;

Jest tylko ostrzeżenie, żeby nie kształtować silnej więzi emocjonalnej.
To, czy dana osoba jest dobra lub zła, definiują jej wybory.
Jestem zła.
Odpowiedz
#22
Czy mnie się wydaje, czy cała dyskusja toczy się tylko o to, że rola tulpy-kochanka jest tutaj dla kogoś nie do wyobrażenia i dlatego jest zła?
Odpowiedz
#23
(19-03-2016, 23:26)Ro Tembrin napisał(a):
(19-03-2016, 23:06)Jekub napisał(a): Jest wyraźnie zaznaczone, że do roli kochanka tworzy się coś mniej zaawansowanego niż tulpa, a t oznacza, że pierwszą myśloformę miałem już dawno ;-;

Myślę, że rzeczywiście samotna rola 'kochanka' to raczej prosta myśloforma. Ale jeśli dodasz ją do innej roli prowadzącej lub dodasz rolę poboczną, to już może być tulpa.

Co to była za myśloforma?

Ciężko mi ją nazwać nie wiedziałem wówczas o myśloformach.
 -------Wstaw w sygnaturę patetyczny cytat, lub kolory twoje i tulp-------
Odpowiedz
#24
Kochanki kochankami, tak nawiasem czy tulpa, która jest obiektem nie fantazji sexualnych, ale tylko romantycznej miłości jest innym rodzajem tej funkcji?
Ro, pominąłeś jeszcze jedną, dość powszechną, ale traktowaną w społeczności chyba najmniej poważnie funkcję bohatera narracji. Niektóre tulpy na forum zaczynały swoją karierę jako postaci literackie. Tak poza tym jeszcze z rok temu albo nieco więcej najbardziej chyba popularne było połączenie przyjaciela z bohaterem narracji (ach, te opisy magicznych przygód...). Korzyściami płynącymi z takiej funkcji poza walorem rozrywkowym jest ćwiczenie wyobraźni i wizualizacji, może być też ćwiczenie tworzenia różnych historii. Zagrożeniem może być chyba tylko zbytnie zaabsorbowanie w wymyślony świat i zaniedbanie codziennych obowiązków przy braku umiaru, oraz w przypadku traktowania narracji zbyt personalnie i zbyt poważnie wkręcenie sobie czegoś.
Czasami życie okazuje się być śmiercią, prawda błędem a władza niewolą.
Czasami sam nie wiem czy wyciągam do czegoś ręce czy robi to ktoś za mnie.
W świecie nie ma zjawiska ani nawet myśli bez przyczyny, a karawana jedzie dalej.
Odpowiedz
#25
@Kiri
Ad 2
Rozumiem, weź jednak pod uwagę, że to twój subiektywny odbiór.
Ad 3
A to już problem wymagający osobnej analizy. :>

(20-03-2016, 10:58)Modra napisał(a): Czy mnie się wydaje, czy cała dyskusja toczy się tylko o to, że rola tulpy-kochanka jest tutaj dla kogoś nie do wyobrażenia i dlatego jest zła?

Zauważ, że jeszcze nie tak dawno ta rola była tematem tabu. Tulpą 'której nie wolno tworzyć, ani o niej rozmawiać'. Nie dziwi mnie wcale, że właśnie ten aspekt przykuwa taką uwagę.

(20-03-2016, 18:27)Hgerrah napisał(a): Kochanki kochankami, tak nawiasem czy tulpa, która jest obiektem nie fantazji sexualnych, ale tylko romantycznej miłości jest innym rodzajem tej funkcji?

Przyznaję, że przy kochanku widzę właśnie tę rolę powiązaną bezpośrednio ze sferą seksualną, ale nie można nie zauważyć, że ta, z kolei, bardzo często jest powiązana ze sferą emocjonalną. Powiedziałbym, że jest wtedy rozbudowaniem tej roli o aspekt emocjonalny. Z tym jednak wiąże się pewne ryzyko, o którym napisałem. Nie oznacza to, że w ogóle takiego kierunku nie może obrać, po prostu warto sobie zdawać sprawę z ryzyka, żeby je ominąć/zneutralizować, albo świadomie podjąć.

(20-03-2016, 18:27)Hgerrah napisał(a): Ro, pominąłeś jeszcze jedną, dość powszechną, ale traktowaną w społeczności chyba najmniej poważnie funkcję bohatera narracji. Niektóre tulpy na forum zaczynały swoją karierę jako postaci literackie. Tak poza tym jeszcze z rok temu albo nieco więcej najbardziej chyba popularne było połączenie przyjaciela z bohaterem narracji (ach, te opisy magicznych przygód...). Korzyściami płynącymi z takiej funkcji poza walorem rozrywkowym jest ćwiczenie wyobraźni i wizualizacji, może być też ćwiczenie tworzenia różnych historii. Zagrożeniem może być chyba tylko zbytnie zaabsorbowanie w wymyślony świat i zaniedbanie codziennych obowiązków przy braku umiaru, oraz w przypadku traktowania narracji zbyt personalnie i zbyt poważnie wkręcenie sobie czegoś.

Jasne, już tłumaczę. Chciałem też porozmawiać o roli tulpy w tworach literackich (widzę tu bardzo duży potencjał ze strony tulp), ale uznałem, że to temat na dłuższą, osobną dyskusję na później. Natomiast nawet te tulpy, które powstały z bohaterów literackich, lub w jakiejś części nimi pozostają, nadal spełniają rolę archetypową (chociażby przyjaciela). To kwestia tego, że tulpa z założenia jest (częściową) osobowością, a nie tylko NPCetem z biografią. Jeśli więc zyskuje niezależność, jakoś będzie się musiała ustosunkować do hosta. Chyba, że zamykamy ją w wonderlandzie i nie wypuszczamy, ale w tym przypadku trudno mówić o chociażby średniej wykształconej niezależności, gdy nawet nie wie, że ma hosta.
Odpowiedz
#26
Cóż, też trudno o niezależność przy wypełnianiu roli serwitora bez łączenia jej z innymi.
Czasami życie okazuje się być śmiercią, prawda błędem a władza niewolą.
Czasami sam nie wiem czy wyciągam do czegoś ręce czy robi to ktoś za mnie.
W świecie nie ma zjawiska ani nawet myśli bez przyczyny, a karawana jedzie dalej.
Odpowiedz
#27
(20-03-2016, 19:33)Ro Tembrin napisał(a):
Cytat:Czy mnie się wydaje, czy cała dyskusja toczy się tylko o to, że rola tulpy-kochanka jest tutaj dla kogoś nie do wyobrażenia i dlatego jest zła?
Zauważ, że jeszcze nie tak dawno ta rola była tematem tabu. Tulpą 'której nie wolno tworzyć, ani o niej rozmawiać'. Nie dziwi mnie wcale, że właśnie ten aspekt przykuwa taką uwagę.
Młodzi ludzie - ha! dorośli też - nocami wyobrażają sobie postacie, które mają rozbudzić ich seksualność. Te postacie nie istnieją za dnia, nie są rozwijane; nie wiem, jaka część tych ludzi mówi to takich wyobrażonych osób, a tym bardziej ile z nich mówi to nich z tendencją rozwoju myśloformy. Czy zatem te wyobrażone postacie można już nazwać myśloformami, czy nawet czującymi myśloformami? Ile czasu taki człowiek musiałby wyobrażać sobie interakcje, zanim neurony w jego mózgu poprzestawiałyby się w nowe sieci i utworzyły myślącą istotę?

Mówimy o myśloformie, która służy zdrowemu psychicznie hostowi za obiekt fantazji seksualnych (nieważne czy w negatywnym czy pozytywnym aspekcie, choć wolę pozytywny), i budzi to odrazę i oburzenie - nie u wszystkich, ale o tym rozmawiamy - u tulpamancerów i tulp, a wiele osób z pewnością tworzy myśloformy po to, żeby wyładować na nie swoją frustrację, złość, nienawiść do świata. Co z nimi? Czy nie są wykorzystywane? Możecie to uznać za żart z mojej strony, ale gdybym naprawdę się tym przejęła?
Odpowiedz
#28
(20-03-2016, 21:46)Modra napisał(a):
(20-03-2016, 19:33)Ro Tembrin napisał(a):
Cytat:Czy mnie się wydaje, czy cała dyskusja toczy się tylko o to, że rola tulpy-kochanka jest tutaj dla kogoś nie do wyobrażenia i dlatego jest zła?
Zauważ, że jeszcze nie tak dawno ta rola była tematem tabu. Tulpą 'której nie wolno tworzyć, ani o niej rozmawiać'. Nie dziwi mnie wcale, że właśnie ten aspekt przykuwa taką uwagę.
Młodzi ludzie - ha! dorośli też - nocami wyobrażają sobie postacie, które mają rozbudzić ich seksualność. Te postacie nie istnieją za dnia, nie są rozwijane; nie wiem, jaka część tych ludzi mówi to takich wyobrażonych osób, a tym bardziej ile z nich mówi to nich z tendencją rozwoju myśloformy. Czy zatem te wyobrażone postacie można już nazwać myśloformami, czy nawet czującymi myśloformami? Ile czasu taki człowiek musiałby wyobrażać sobie interakcje, zanim neurony w jego mózgu poprzestawiałyby się w nowe sieci i utworzyły myślącą istotę?
Serwitory powstają dość szybko więc dodanie kilku ciekawych obrazków i fantazji i gotowe.

(20-03-2016, 21:46)Modra napisał(a): Mówimy o myśloformie, która służy zdrowemu psychicznie hostowi za obiekt fantazji seksualnych (nieważne czy w negatywnym czy pozytywnym aspekcie, choć wolę pozytywny), i budzi to odrazę i oburzenie - nie u wszystkich, ale o tym rozmawiamy - u tulpamancerów i tulp, a wiele osób z pewnością tworzy myśloformy po to, żeby wyładować na nie swoją frustrację, złość, nienawiść do świata. Co z nimi? Czy nie są wykorzystywane? Możecie to uznać za żart z mojej strony, ale gdybym naprawdę się tym przejęła?
Obawiam się, że był to jeden z powodów tworzenia Lilisa.
 -------Wstaw w sygnaturę patetyczny cytat, lub kolory twoje i tulp-------
Odpowiedz
#29
(20-03-2016, 20:45)Kniaziewiczowna napisał(a): - Uczymy się komunikacji z tulpami. I jest to kompletnie inny typ komunikacji niż choćby w przypadku tulpy-przyjaciela.
Powiedz mi, jeśli się mylę, ale czy to wyklucza też wiele wątpliwości związanych z rozwojem tulpy? Wiemy, jak rozwijają się dzieci, więc nie musimy zastanawiać się, kiedy nauczy się rozmowy, kiedy przejmowania - i tym podobne? Pozbylibyśmy się w takim przypadku śmiesznego przepisowego miesiąca czy co gorsza stu godzin.

Cytat:- Miłość. Po prostu. Stajemy się potrzebni, pomiędzy takim typem tulpy, a hostem dochodzi do wymiany kompletnie aseksualnej i czystej miłości. Rzadko kiedy można coś takiego poczuć w rzeczywistym świecie.
A do tego to pozbawia nas wydziwiania typu 'a czy tulpa się zakocha', 'a czy będzie zazdrosna o mojego partnera' i tak dalej.

Chciałabym też jeszcze dodać minus. Bo załóżmy, że tulpa ci przeszkadza, że już nie jest ci potrzebna, czy tym podobne. Trudniej ci się będzie z nią rozstać, 'zranić ją'. W końcu to przecież dziecko, do tego odcinanie jej takich tulpowych boosterów jak dostęp do wspomnień, umiejętności - sprawia, że jest bardziej realna w oczach hosta.
I am the one thing in life. I can control. I am inimitable. I am an original.


Odpowiedz
#30
Hgerrah napisał(a):Cóż, też trudno o niezależność przy wypełnianiu roli serwitora bez łączenia jej z innymi.
(20-03-2016, 21:46)Modra napisał(a): Młodzi ludzie - ha! dorośli też - nocami wyobrażają sobie postacie, które mają rozbudzić ich seksualność.(...) Czy zatem te wyobrażone postacie można już nazwać myśloformami, czy nawet czującymi myśloformami? Ile czasu taki człowiek musiałby wyobrażać sobie interakcje, zanim neurony w jego mózgu poprzestawiałyby się w nowe sieci i utworzyły myślącą istotę? (...) wiele osób z pewnością tworzy myśloformy po to, żeby wyładować na nie swoją frustrację, złość, nienawiść do świata. Co z nimi? Czy nie są wykorzystywane? Możecie to uznać za żart z mojej strony, ale gdybym naprawdę się tym przejęła?

Kochanek nie musi być serwitorem - wtedy nie wniósłby wiele, tak swoją drogą, bo rzeczywiście zostałby zredukowany do NPCta od fantazji. Dlaczego w ogóle zakładacie, że myśloformy mogą być 'wykorzystywane'? Rozumiem, że podejście nawet osobowo-podobne sprzyja takiemu wartościowaniu, ale nie popadajmy w przesadę. Myśloformy tworzą się z naszych cech i pragnień, są ich uosobieniem. Dopiero potem nabierają niezależności. Czyli one z założenia, u podstaw, mają te pragnienia i cechy, które potem prowadzą do wykształcenia ról.

Nie wiem też dlaczego tulpa-kochanek miałaby nie czerpać przyjemności czy satysfakcji z tych fantazji, skoro, po pierwsze u swoich podstaw zawiera takie cechy jak pożądanie, a po drugie, dzięki swojemu działaniu, pomaga odczuwać przyjemność i szczęście ciału (a więc całemu systemowi), które przestaje być blokowane przez problemy z postrzeganiem seksualności przez osobowość prowadzącą. Schodzi spina, wchodzi spełnienie, powiedziałbym, że to poprawia atmosferę w całym systemie.

Kniaziewiczowna napisał(a):Tulpa-dziecko. Traktujemy ją jak nasze dziecko. Obdarzamy ją dokładnie tymi samymi uczuciami.
W tej relacji to my jesteśmy przewodnikami, którzy muszą uczyć tę małą istotę, kształtować ją, delikatnie prowadzić i wskazywać drogę rozwoju (...)

Dziękuję za ten obszerny opis. Ze względu na formę całego artykułu, będę musiał trochę skrócić i przeredagować 'archetyp dziecka', także jak skończę, wyślę ci go do autoryzacji na privie. Potem w artykule dopiszę na końcu, że 'we współpracy z Kniaziewiczówną', jeśli nie masz nic przeciwko.

Kniaziewiczowna napisał(a):"Kumpel" wybaczy, że nas nie było dzień/dwa/miesiąc, ale z kolei przy dziecku, mamy zapisaną swoistą potrzebę opiekowania się nim.

Widzę to jako dość mocną symbolikę, w konkretnych systemach - na pewno skuteczną. Martwiłoby mnie jednak, gdyby ktoś zapomniał się w emocjach i z symbolu zrobiłaby się głęboka moralna dywagacja.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości